Jesteśmy już tydzień w kraju czas więc na krótki podsumowanie. Tak jak i poprzednie wizyty w Yantai, również ta była na swój sposób inna. Po raz pierwszy byliśmy tak liczna ekipą. 11 białych poruszajacych się czy to w Yantai, Qingdao czy Pekinie wzbudzało ogólne zainteresowanie. Nawet w Pekinie na Wangfujianie gdzie jest pełno osób z Zachodu wzbudzaliśmy sensację. 
Być może z tego względu, że brano nas za jedną z ekip, która przyjechała na Olimpiadę Sztuk Walk. Jadąc do Chin z tak liczną ekipą bałem się logistycznych kłoptów typu, znaleźenie wolnych miejsc w restauracji, złożenia odpowiedniego zamówienia, poruszanie sie itp. Udało się praktycznie bez bólu. Napewno dobrym posunięciem było częstsze korzystanie z komunikacji miejskiej zamiast jak przy poprzednich wizytach poruszanie się tylko za pomocą taksówek.
O zawodach nie ma co się rozpisywać. Poziom bardzo zróżnicowany. Nasz występ mogę uznać za udany. A wprzypadku kilku osób nawet za bardzo dobry. I był to dobry sprawdzian dla tych, którzy postanowili wystąpić we wrześniowych Mistrzostwach Polski.
Co do treningów to dla mnie osobiście pozostał pewnien niedosyt. Mogliśmy osiągnąć więcej. Ale tak to już jest w Yantai kiedy chce się połączyć treningi z chęcią zobaczenia czegoś innego niż tylko duszne wnętrze wuguan. Powstały niedosyt na pewno za jakiś czas spowoduje chęć powrotu do Yantai.

No właśnie czy warto wrócić do Yantai. Pytanie na które jest tylko jedna odpowiedź. Tak warto choćby ze względu na serdeczność ludzi, którzy za każdym razem nas tu witają. A także dla tego co jest dla nas najważniesze dla pamięci o mistrzu. Tak wię wracamy do Yantai.
Na koniec kilka słów podziękowania dla całej ekipy. Dla fińskiej części naszej grupy czyli dla Pave, Esuko i Mika (wymowa chińska) oraz dla polskiej części czyli Boobo, Yogiego vel Miśka Przeklinaka vel Największego Marudę, Mariana the Baijiou, Buskiego Wiatra, Przeeeemeka, Marka the Discoman vel Paparazzi nr 1, Mariusza the Paparazzi nr 2 . Daliście radę, dziękuję Wam za to i do zobaczenia.
RSS Feed
wrzesień 3rd, 2010
Sławomir Milczarek 

















