Pożegnanie z Yantai

DSC_0001

Yantai płacze przed naszym wyjazdem. :) Od wczoraj ciągle leje. Dzisiaj rano mieliśmy ostatni trening. Po którym całą ekipą wraz z shi shu i starszymi uczniami udaliśmy się na obiad. Niektórzy po ostatnich naszych przygodach szczególnie w Penglai obawiali się tego obiadu jednak wszystko skończyło się spokojnie, tak że mieliśmy czas na ostatnie zakupy. Także wczoraj po wieczornym treningu niespodziewanie wujek zabrał nas na szybkiego grilla i kilka ganbei półlitrowymi kuflami piwa. :) Sponsorem tej kolacji była nasza laoshi Zhang Notabene każdy wieczorny trening kończyliśmy na ulicznym grillu gdzie piliśmy piwo po 2 yuany i raczyliśmy się mięsem po jednym yuanie za porcję. Miłe było, że nawet kiedy nie było wolnych dwóch stolików to zaraz pani właścicielka organizowała swój ogródek w ten sposób abyśmy mogli usiąść razem.

Wracam jednak do tematu treningów. Po zawodach rozpoczęliśmy regularne treningi w szkole. Treningi rozpoczęliśmy na moje życzenie formą tanglang jian, czyli miecz trzymany oburącz. Nie jest to forma stricte tradycyjna. Została opracowana wspólnie przez mistrzów Yu Tiancheng, Yu Hai i Yu Tianlu. Specjalnie wybrałem tę formę gdyż wiele osób wciąż ma problemy z odpowiednią pracą ciała w tanglang a ruchy z tej formy, robione oczywiście prawidłowo, powinny pomóc skorygować te błędy. Kilka treningów pozwoliły większości grupy opanować te formę na przyzwoitym poziomie. Teraz przed nami żmudne powtarzanie tak aby minimalnie zbliżyć się do tego co prezentuje wujek. Czyli dla większości mission impossible.

Kolejna forma wybrana przez mnie to forma z kijem wu hu qun yang gun. Forma tradycyjna ćwiczona także w przekazach z Hong Kongu, która tak samo jak miecz ma na celu poprawę pracy ciała. Niestety nie sądziłem, że jest ona aż tak trudna. Ruchy poznaliśmy czy ktoś zrobi ją jednak tak jak wujek to już inna sprawa.

Trzecią formą, którą wybrał dla nas tym razem shi shu to pu dao dui qiang. Krótka ale bardzo dobra forma na zawody czy pokazy. Oczywiście byliśmy także na treningach prowadzonych przez naszego da shixiong. Poznawanie form i metod treningowych jak kiedyś uczono w Yantai jest także jednym z celów każdej naszej wizyty.

Kończymy nasz wyjazd imieninami naszego Miśka Przeklinaka czyli Yogiego. Najpierw kolacja w Yantai Renjia czyli „knajpie domowej”. Teraz hotel i kilka butelek „bambusówki” tej mocniejszej 45 procentowej. Jutro rano lot do Pekinu i ostatnie dwa dni naszego pobytu w Chinach. A Yantai nadal płacze.

You can leave a response, or trackback from your own site.

12 Responses to “Pożegnanie z Yantai”

  1. piotr pisze:

    szczesliwej podrozy powrotnej! do zobaczenia

  2. Tunks pisze:

    Second half is only in Polish. I will imagine the rest…

    • Witold Wysota pisze:

      Sorry, my fault. There was not enough time to finish the translation before we were leaving for Beijing so I just published what I had had so far but now everything should be all right.

  3. Antonio pisze:

    Odnoszę wrażenie, że ta wizyta polegała na piciu piwa, jedzeniu i od czasu do czasu treningach. Na pewno piwa jest w tym blogu mnóstwo. Tylko czy aby o to chodzi w gong fu?

    • Witold Wysota pisze:

      Odpowiem Ci tak – jeżeli masz dwa treningi dziennie i po każdym wyżymasz litr wody z koszulki a drugi litr wycierasz z siebie ręcznikiem, to oczywiście możesz odzyskać te cztery litry płynu pijąc wodę i próbując się dogadać w chińskiej aptece, żeby Ci sprzedali jakieś mikroelementy na wyrównanie tych, które wypociłeś, ale dużo łatwiej wyrównać ich braki piwem. Nie chodzi o to, żeby się nim upić (chyba, że jesteś w stanie się upić dwu-, trzyprocentowym piwem), tylko doprowadzić się do stanu używalności na resztę dnia.

      Prawdziwe gong fu to nie tylko treningi – to też bycie razem, pomaganie sobie. Możesz sobie lata ćwiczyć w ułożonej szkółce w spodniach wyprasowanych w kancik i nienagannym kołnierzyku, zdobywać pasy, medale i inne zaszczyty i nie wiedzieć nic o współćwiczących. Czy to jest „prawdziwe gong fu”? Nie sądzę…

      I do czego to doszło, żebym to ja bronił picia piwa…

      P.S. Pozdrawiamy Toruń!

  4. Hey there, You’ve performed a great job. I’ll certainly digg it and in my view recommend to my friends. I’m sure they will be benefited from this web site.

  5. My spouse and i felt so ecstatic when Jordan could carry out his inquiry from the precious recommendations he was given from your very own site. It is now and again perplexing to just find yourself freely giving concepts most people could have been trying to sell. We really consider we need you to thank because of that. The most important explanations you made, the simple site navigation, the relationships you can make it easier to create – it’s most great, and it’s letting our son and us believe that this matter is brilliant, which is exceptionally fundamental. Many thanks for the whole lot!

  6. Lanie pisze:

    Excellent post nevertheless , I was wanting to know should you could write a litte far more on this subject? I’d be quite thankful in the event you could elaborate just a little bit further. Bless you!

  7. Keeley pisze:

    Hiya, I’m actually glad I have discovered this info. Nowadays bloggers publish only about gossip and net stuff and this really is actually frustrating. A very good website with fascinating content material, this really is what I need to have. Thank you for producing this internet site, and I will be visiting once more. Do you do newsletters? I Can’t find it.

  8. San Francisco chiropractors

  9. Aron Coccia pisze:

    That was the theory but the theory is disproven by real world experience.

Leave a Reply