Pekin

_DSC0162

W Pekinie lądujemy kilka minut po 11.  Trochę czekamy na broń i możemy opuścić lotnisko. Przy wyjściu czek na nas pan z tabliczką – Slawek from Yantai. Niestety bus, którym przyjechał po nas, okazuje się za mały na 11-osobową ekipę z bagażami. Po dwóch kursach wszyscy w końcu lądujemy w hotelu – Beijing Airport Gold Rout International Business Hotel (Beijing Konggang Jinhang Guoji Shangwu Jiudian).

Po dwóch godzinach ruszamy busem na lotnisko aby potem ekspresowym pociągem za 25 yuanów dojechac do stacji metra Jiang Guo Men. I dopiero od niej regularnym metrem za 2 yuany dojechać do placu Tian’anmen. Niestety jest już za późno i „Zakazane Miasto” jest już zamknięte.

Po chwili decydujemy się na wykupienie jazdy busikiem wkoło „Zakazanego Miasta”. Po walce wręcz zajmujemy miejsca i za 1 yuana ruszamy w objazd… , który kończy się po przejechaniu 1,5 km. Śmiejąc się sami z siebie lądujemy w końcu w pubie na Pekińskim Nowym Świecie czyli ulicyWangfujian. Piwo Yanjingpijou po 10 yuanów, da się przeżyć.

Wcześniej telefonicznie umówiliśmy się z Tomkiem, który właśnie kończył w Pekinie kurs sędziów sandy. Po dwóch piwach w końcu zjawia się Tomek. Razem udajemy się na kolację.

Ceny w restauracji którą wybraliśmy były raczej nie na naszą kieszeń ale coś w końcu udało mi się wybrać. Na pewno Beijing kaoya była warta ceny – 138 yuanów.  Za taką samą kaczkę w Yanai płaciliśmy znacznie mniej ale nie była nigdy tak smaczna jak tam blisko Wangfujian.

Dzień drugi to poranna wyprawa na chiński mur – Mu Tianyu. Jazda wyciągiem na wysokość prawie 800m a nastepnie dwugodzinna przechadzka po murze nieźle nas zmęczyła.  Z muru zjeżdżamy po torze na ”tooboganach” czyli czymś na kształt saneczek.

Plusem tego odcinka Chińskiego muru było to, że nie było tam dużo turystów. Przynajmniej łatwo było zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia.

Busa na mur wynajeliśmy w naszym hotelu wraz z panią przewodnik, która ograniczyła się do doprowadzenia nas tylko do kasy gdzie kupiliśmy bilety na wyciąg. Niestety w drodze powrotnej ”pani przewodnik” bezskutecznie próbowała na oszukać twierdząc, że w opłatę za busa nie jest wliczone jej wynagrodzenie. Nie był to mój pierwszy taki przypadek i z tego chociażby powodu staram się zawsze omijać Pekin.

Po powrocie do hotelu część ekipy udała się ponownie do „Zakazango Miasta” reszta poszła do restauracji w pobliżu hotelu. Także w tej samej restauracji urządziliśmy naszą ostatnią kolację mocno przerywaną ganbei   - zarówno yanjingpijiou oraz baijiou. Jedzenie mimo, że ostro bardzo dobre. Cena 300 yuanów (na 10 osób) oraz przemiła obsługa zatarły niekorzystne wrażenia z Pekinu. Wracamy do kraju. W następnym wpisie podsumowanie całego wyjazdu.

You can leave a response, or trackback from your own site.

2 Responses to “Pekin”

  1. Corina Bashaw pisze:

    I wish more people would write sites like this that are actually fun to read. With all the crap floating around on the net, it is rare to read a site like yours instead.

  2. Brunilda pisze:

    Cause that’s required valuable affiliate business rules to get you started on participating in circumstances appropriate for your incredible web-based business concern. Inernet marketing

Leave a Reply